Wyjazd wakacyjny Służby Liturgicznej w Góry Stołowe
Góry Stołowe nie do znudzenia – pod takim tytułem została zamieszczona w parafialnym piśmie relacja Joanny Kuć o drugim wakacyjnym wyjeździe: w Góry Stołowe (w dniach 29 lipca – 12 sierpnia 2010 roku). Góry Stołowe okazały się rzeczywiście nie do znudzenia. Chciałoby się tam wracać i wracać… Ale to było wrażenie nowych uczestników. Starzy – niektórzy byli już tam po raz czwarty w ciągu pięciu lat! – też byli zadowoleni, ale chętnie wróciliby np. do Trzciela. Sprawdziła się nowa, odmłodzona kadra, a pewien kłopot wynikał jedynie z dojrzewania chłopców i dziewcząt: powstały pary, do czego (być może) przyczyniło się zbyt długie przestawanie niektórych młodych ze sobą (wcześniej były Łużyce) i brak innych rozrywek (nie było telewizji, komputerów, a nawet laptopa). W sumie wyjazd był udany, a pytanie o rok przyszły pozostało otwarte.

Na kolonie do Karłowa, położonego w sercu Gór Stołowych, wyjechało 22 ministrantów i krucjatek. Pierwszy dzień wyjazdu minął na podróży, zakwaterowaniu i rozpakowywaniu się. Kolejne były o wiele ciekawsze: uczestnicy weszli na Szczeliniec Wielki (919 m), gdzie przeszliśmy przez Piekiełko (w którym wcale nie było gorąco, wręcz przeciwnie) i Niebo, i podziwiali piękne panoramy z tarasów widokowych; przeciskali się przez korytarze Błędnych Skał; dotarli do Skalnych Grzybów i na mokradła Niknącej Łąki. Nie brakowało także wędrówek bardziej „wysokogórskich” i zdobywania szczytów, zarówno po polskiej, jak i czeskiej stronie granicy: był Ruprechtický Špičak (880 m), Božanovský Špičak (773 m) i Narożnik (849 m) oraz, zdobywany w deszczu, Ostaš (700 m). Podczas wypraw czasem od głównej grupy odłączała się mniejsza, zwana hardcorami, która pokonywała dłuższą trasę i w szybszym tempie; do grupy tej należeli – jak łatwo się domyślić – najwytrwalsi i najbardziej zapaleni zdobywcy kolejnych kilometrów.
Oprócz wędrowania po górach i podziwiania piękna przyrody nie brakło również innych atrakcji: najbardziej wyczekiwane było, oczywiście, wyjście do Aqua-Parku i Parku Linowego. Część grupy udała się do Parku Linowego, gdzie chętni mogli – pokonując trasę od drzewa do drzewa po linach, kładkach i huśtawkach – sprawdzić swoją zręczność, giętkość i wytrzymałość, a nade wszystko odwagę i siłę woli. Co ciekawe, wszystkim – od najstarszych do najmłodszych – udało się pokonać całą trasę, i to w wariancie najtrudniejszym! Druga grupa wybrała relaks w wodzie i do woli korzystała ze zjeżdżalni, jacuzzi i innych atrakcji, jakie oferuje Aqua-Park w Kudowie-Zdroju.
W programie zwiedzania okolicy nie mogło także zabraknąć wizyty w Kaplicy Czaszek w Kudowie-Czermnej (jedynej tego typu kaplicy w Polsce) czy w sanktuarium maryjnym w Wambierzycach. Prawie na sam koniec wspólnych wakacji zostawiono zwiedzanie Adrszpaskich Skał czyli Skalnego Miasta w Czechach (jak niektórzy Czytelnicy wiedzą – są to ogromne skały, ukształtowane w najrozmaitsze, niejednokrotnie bardzo ciekawe formy, takie jak Starosta i Starościna, Żółw, Kochankowie, Dzban, Fotel Babuni i wiele innych). Jednak nie wszyscy chcieli docenić piękno tego miejsca i – zamiast do Adrszpachu – wybrali się do Dobrošova, gdzie zwiedzali podziemne i naziemne umocnienia obronne, wybudowane przez Czechów przed II wojną światową.
W wakacyjne niedziele nie mogło zabraknąć tradycyjnego ogniska. Pierwsze odbyło się wprawdzie bez pieczenia kiełbasek, ale z grami i zabawami, więc uczestnicy nie mogli narzekać na nudę. Za to na drugim ognisku były już kiełbaski oraz pieczony chleb, był też występ artystyczny w wykonaniu Krzysia M., który popisał się swoim talentem tak wokalnym, jak i tanecznym, rozbawiając towarzystwo niemalże do łez.
Dodajmy, że Szczeliniec Wielki był zdobywany przez chętnych kilka razy, m.in. na zachód, jak i na wschód słońca. Oba wyjścia były bardzo udane, a widoki niezapomniane. Amatorów wschodu słońca nie odstraszyła nawet pora pobudki: godz. 3.45 nad ranem! Oczywiście, na kolonii nie mogło zabraknąć także codziennej Mszy Świętej, odprawianej zazwyczaj przed wyruszeniem w drogę.
Znakiem, że wyjazd dobiegł końca, był konkurs z wiadomości. Pytania na konkursie dotyczyły tego, co uczestnicy zobaczyli, miejsc, w których byli, szczytów, które zdobywali, czy ciekawostek, które mogli poznać podczas wspólnych wypraw. W tym roku konkurs wygrał niedoceniony Arek Biel, spychając na drugie miejsce mistrza Macieja Wcisło; trzecie miejsce zajął Krzysztof Maślanka, a czwarte – Kasia Grubert. Najlepsi otrzymali z rąk ks. Bogdana cenne nagrody w postaci albumów z Gór Stołowych (i innych pamiątek).













